My, dzieci z dworca zoo jest książką, która pokazuje ten cały świat narkomanii z innej strony niż jest to pokazywane w telewizji czy kolorowych pismach. Przynajmniej ja odczułam takie wrażenia. Oczywiście wszystko prowadzi do jednego stwierdzenia, że narkotyki są złe, jednak w te książce jest pokazane jak się przez to wszystko przechodzi etapami. Najpierw jest zafascynowanie i próbowanie, później 'super, ekstra' odloty po używkach, potem poważne 'bagno', z którego tylko nielicznym udaje się wyjść. To rozpaczliwe wołanie o pomoc również jest pokazane w tej książce, która uczy nie tylko tego jaki ma się stosunek do narkotyków czy narkomanów, ale ogólnie życia, które jest uzależnione od czegoś - obojętnie czego.