Czytał ktoś prócz mnie?
Straszne ascetyczny język, co może się podobać, ale i razić. Mi brakowało przez to 'barwy' w tekście, emocji nie czuje się nawet przy traumatycznych momentach, to wybitnie sucha relacja.
Relacja sucha, ale historia warta czytania. Choć, to już nie wina autora-pisarza, lecz autora-człowieka ;p, pierwsza połowa jest dużo ciekawsza od drugiej. Od połowy ksiązki już tylko odwyk, zdobycie miłości życia i śmierć synka są tematami wartymi przeczytania. Denerwująca jest Claptonowska maniera dziękowania wszystkim z którymi pracował w tekście. Rozumiem jego racje, ale kiedy o piętnastej osobie z kolei, z którą Clapton gdzieś tam grał, czytam, że jest nie tylko wpaniałym muzykiem, lecz i człowiekiem, to tracę ochotę na lekturę.
Fanom bluesa i (przede wszystkim) Claptona polecam. Kogo innego ta biografia, wyłączając może fragmenty, nie zainteresuje