Autor Wątek: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?  (Przeczytany 3045 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Pancur

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?
« Odpowiedź #30 dnia: Lipiec 14, 2010, 12:09:16 pm »
mi w filmie nie podobał się wygląd elfów a szczególnie Elronda i Galadrieli(w książce ona była opisywana jako piękna)
ulubiona scena to walka Gandalfa z Balrogiem w Morii i wszystkie z Nazgulami to zrobili porządnie
ogólnie jak każda ekranizacja nie ma porównania z książką bo nie da się idealnie zekranizować takiego dzieła jak "Władca Pierścieni"
At the base of the mound of dirt is a torn piece of newsprint written with the words, which appear to be in blood, -fire, walk with me-

Van116

  • Gość
Odp: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?
« Odpowiedź #31 dnia: Sierpień 10, 2010, 10:54:58 pm »
A ja wyznaję zupełnie przeciwną większości osób teorię wyższości filmu nad książką - ogólnie. W przypadku Tolkiena nie pozwolę sobie na tak odważny komentarz jednak, a powiem tyle, książka i film to zupełnie co innego. Film skupia się na historii, książka prowadzi nas przez świat w bardziej gawędziarskim, właściwym Tolkienowi charakterze. Totalnie odmienne doznania. Jeżeli mówić będziemy o klimacie, który pochłonął mnie bardziej, to wybiorę film, ale nie wolno obejrzeć go i nie przeczytać książki. (kolejność nie wydaje mi się tu ważna)

Jeszcze dodam słowo do tego dlaczego nie podzielam opinii o wyższości słowa nad obrazem. Moim zdaniem zbyt wielką wagę przywiązuje się do, podobno tak wielkiej wartości intelektualnej liter, i tego że są one dużo wspanialszym nośnikiem historii aniżeli film. Ale czy książka zbuduje taki klimat, czy dostarczy nam muzykę, emocje, doznania i efekty (tak, efekty!) jakie do zaoferowania mają filmy? Czy nadrobi stratę niesioną z niemożnością wykorzystania kadru, artystycznego spojrzenia na ukazanie wydarzeń, zabiegów które dla słowa pisanego okazują się nieosiągalne a ponieść mogą nową jakość wrażeń estetycznych? Książka nie dościga filmu, ale może akurat nie ta ;)

Offline Jakonda

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 64
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?
« Odpowiedź #32 dnia: Wrzesień 07, 2010, 08:26:37 am »
Książka zbuduje klimat, dostarczy emocji, doznań a nawet efektów, wystarczy mieć wyobraźnię.

Offline mirieelka

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?
« Odpowiedź #33 dnia: Wrzesień 08, 2010, 11:27:52 pm »
Ale czy książka zbuduje taki klimat, czy dostarczy nam muzykę, emocje, doznania i efekty (tak, efekty!) jakie do zaoferowania mają filmy? Czy nadrobi stratę niesioną z niemożnością wykorzystania kadru, artystycznego spojrzenia na ukazanie wydarzeń, zabiegów które dla słowa pisanego okazują się nieosiągalne a ponieść mogą nową jakość wrażeń estetycznych? Książka nie dościga filmu, ale może akurat nie ta ;)

Oczywiście, że dostarczy. Książka da ci to wszystko o czym napisałeś. Żaden spryciarz od efektów specjalnych nie da ci tego co może stworzyć Twoja własna wyobraźnia na podstawie słowa pisanego (o ile ma się bujną wyobraźnię). ;)

A co do Władcy - filmu a Władcy - książki ja traktuję to jako zupełnie oderwane od siebie dzieła i to w zasadzie zapewnia mi spokój duszy :D

P.S. Nie wiem czy pamiętacie taki fan-art, hit YouTube sprzed paru lat - They're taking the hobbit to Isengard. Oglądając ostatnio "Drużynę..." wybuchnęłam wariackim śmiechem w chwili gdy Celeborn pytał co stało się z Gandalfem a wcześniej była to dla mnie taka poważna i wzruszająca scena <oczko>
Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu...

Van116

  • Gość
Odp: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?
« Odpowiedź #34 dnia: Wrzesień 11, 2010, 09:32:25 am »
Połowa klimatu to dźwięk, muzyka, tego nie da się nadgonić wyobraźnią, a przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam. Wyobrażenia mają też tę wadę że muszą pojawiać się na bieżąco, jest to improwizacja swojego rodzaju. Mnie to nie przekonuje, uważam że wyobraźnia jest przereklamowana.

Offline mirieelka

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?
« Odpowiedź #35 dnia: Wrzesień 11, 2010, 02:41:41 pm »
Połowa klimatu to dźwięk, muzyka, tego nie da się nadgonić wyobraźnią, a przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam. Wyobrażenia mają też tę wadę że muszą pojawiać się na bieżąco, jest to improwizacja swojego rodzaju. Mnie to nie przekonuje, uważam że wyobraźnia jest przereklamowana.

Co do muzyki to zgadzam się, tego bardzo często nie da się nadgonić:)

A co do "przereklamowanej" wyobraźni - gdyby nie wyobraźnia Tolkiena nigdy nie byłoby "Władcy Pierścieni", a co za tym idzie PJ nigdy nie wyreżyserowałby tego filmu.

Zresztą, opuszczając temat książek i ich ekranizacji, gdyby nie wyobraźnia reżyserów i scenarzystów, którzy mają pewien pomysł/wyobrażenie na stworzenie pewnej historii/opowieści, to co byśmy oglądali? Chyba tylko filmy dokumentalne <terefere>

Pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu...

Offline Oko

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 10
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Virginia Woolf
Odp: "Władca Pierścieni" piórem czy kamerą?
« Odpowiedź #36 dnia: Listopad 28, 2010, 12:14:54 am »
Co do muzyki to zgadzam się, tego bardzo często nie da się nadgonić:)

A co do "przereklamowanej" wyobraźni - gdyby nie wyobraźnia Tolkiena nigdy nie byłoby "Władcy Pierścieni", a co za tym idzie PJ nigdy nie wyreżyserowałby tego filmu.

Zresztą, opuszczając temat książek i ich ekranizacji, gdyby nie wyobraźnia reżyserów i scenarzystów, którzy mają pewien pomysł/wyobrażenie na stworzenie pewnej historii/opowieści, to co byśmy oglądali? Chyba tylko filmy dokumentalne <terefere>

Dokładnie. Na szczęście film trzyma się książki, co w wielu ekranizacjach nie zawsze się zdarza. W tym wypadku wybitne dzieło Tolkiena ubrane w prześwietna muzykę i zdjęcia (zwłaszcza te bitewne) potrafi oddziaływać na widza równie mocno jak książka na czytelnika. Choć muszę przyznać, że jak i w książce, tak i w filmie nie mogę zdzierżyć fragmentów podróży Froda i Sama do Mordoru. Od momentu wejścia do jaskini Sheloby jest już lepiej :)

PS. Muzyka jest genialna i bardzo ładnie sama z siebie opowiada przygody bohaterów.