Ciężko mi oceniać Sierżanta, ponieważ była to moja "pierwsza" książka i czytałem ją kilka lat temu. Od tamtego czasu przeczytałem sporo różnych tytułów i możliwe, że teraz mniej by mi się podobał.
W Mrocznym Zbawicielu podobało mi się to zdobywanie amunicji, przetapianie różnego złomu, "questy", nawet to, ze go posiekali na kawałki. Drugi tom jednak mnie rozczarował.
Koniasz - najpierw czytałem Na ostrzu noża. W sumie ciekawe, polubiłem kilku bohaterów, chociaż jednej sceny zupełnie nie mogłem sobie wyobrazić. Uciekająca karawana w górach, zrobili most nad przepaścią, z dołu płynęła rzeka. Może coś pomieszałem, może to wina tłumaczenia, ale wydawało mi się dziwne, że wozy musiały jechać przez most w górach, a walczący w dole rzeki normalni przez nią przechodzili. Także w jaki sposób atakujący ominęli Koniasza i resztę ekipy. Czytałem to 2-3 lata temu i pamięć może mi robić żarty, ale pewien jestem, że w tej scenie coś było nie tak.
Krawędź Żelaza - opowiadania są ok, ale trzeba czytać z przerwami, bo mogą trochę znudzić.
Wylęgarnia jest czymś nowym po Koniaszu i Baklym. Już nie średniowiecze i walki na miecze, a czasy współczesne. Pewnie spróbuję za jakiś czas.