Cień wiartu Zafona to książka, którą mogę szczerze polecić. Ujęła mnie taką melancholijną okładką. Ale długo stała w księgarniach a ja po nią nie sięgałem. Aż wreszcie dostałem ją w prezencie, albo z okazji świąt Bożego Narodzenia.
Pamiętam, że przeczytałem w jeden dzień. Nie chciało mi się w ogóle od niej odrywać.
Opowiada o chłopaku, Danielu, którego ojciec zabrał w wieku 7 lub 8 lat do starego magazynu, zwanego Cmentarzem książek. Zgodnie z rodzinną tradycją Daniel wybrał sobie jedną książkę, którą będzie musiał ocalić od Zapomnienia. Trafił na Cień wiatru Juliana Carraxa. Powieść go zafascynowała. Minęło kilka lat. Daniel postanowił dowiedzieć się więcej o autorze, odnaleźć inne jego dzieła, co okazuje się prawie niewykonalnym. Prawie wszystkie książki Carraxa zostały zniszczone, a te nieliczne, które istnieją również znikają w tajemniczych okolicznościach. Ktoś za wszelką cenę chce zniszczyć wszystkie egzemplarze dzieł tego zapomnianego i tak autora.

Daniel nie daje za wygraną i dalej prowadzi poszukiwania. Pomaga mu w tym jego przyjaciel, Fermin, który jest w mojej opinii najciekawszą postacią książki.
Jest o historia o tym, jak książka potrafi odmienić czyjeś życie. Z książką Carraxa związana jest cała, smutna zresztą historia. Daniel z Ferminem coraz bardziej angażując się w sprawę odkrywają kolejne fragmenty układanki. Początkowo było to tylko zabawą, potem przerodziło się w pasję. Stało się także niebezpieczne.
Mocną cechą książki Zafona są postacie, wyraziste, ciekawe, charakterystyczne. Także to, że akcja kręci się wokół książek. Zawsze lubiłem takie opowieści, gdzie jedne z głównych ról grają książki.