Żeby nie było nudno, ja jestem zmuszony wyrazić nieco inną opinię, niż przedmówcy.
Wszyscy zwracają uwagę na chwytającą sercę historię o ludziach, którzy pięknie potrafili żyć i pięknie umeirać - tu pełna zgoda, chyba każdego spośród Polaków, wyłączając może tych, którzy ostentacyjnie walczą ze swoją ojczyzną, z powodu szczenięcego buntu czy prowincjonalnych kompleksów, jakoś ta historia wzruszy. Kwestia jest taka, że ta historia to nie fikcja, lecz właśnie... historia. Ergo, poddajemy ocenie nie tyle treści w książce zawarte (bo te wydarzyły się naprawdę i gdyby autor opowiedział je innemu pisarzowi, to ten również mógłby je przelać na papier), lecz sposób ich podania.
Przyznaję bez bicia - 'Kamienie na szaniec' czytałem lata temu i dziś z całą pewnością jestem bardziej krytycznym czytelnikiem. A mimo to już wówczas uważałem, że książka jest, hm..., źle napisana. Ubogi język, brak głębszej psychologii postaci, zdawkowe opisy zdarzeń (tj., by być ścisłym, przebieg był opisany wręcz zby dokładnie [jeśli mnie pamięć nie myli autor podawał nie tylko daty, ale i godziny niektórych akcji "Małego sabotażu"], natomiast opis jest zdawkowy pod względem emocji bohaterów, tzw. opisów przyrody etc.)... Szczerze, niektóre książki historyczne-naukowe, wydają mi się bardziej barwne, niźli proza Kamińskiego. Wcześniej tu zawarte recenzje, aż mnie zachęciły, żebym jeszcze raz sięgnął po tę książkę; być może coś mi przyćmiło oczy te lata temu, kiedy czytałem 'Kamienie', ale szczerze nie sądzę.