Po Króla szczurów sięgnęłam parę lat temu, za namową koleżanki. Skończyłam właśnie czytać Hellmuta Kirsta - Prawo Fausta i miałam ochotę, na coś równie dobrze napisanego i w podobnym klimacie. Koleżanka najwidoczniej źle mnie zrozumiała, ale jestem jej za to wdzięczna. W takich właśnie okolicznościach połknęłam Króla szczurów.
Od powieści nie mogłam się oderwać, chociaż strasznie mnie zdołowała i pozostawiła po sobie niedosyt. Jest to z pewnością książka do której się wraca.
Później był Noble House - tegoż autora, ale to już nie było to... Shoguna nie czytałam, ale z pewnością po niego również sięgnę.