Każdy z nas czytał lektury, ci którzy nie czytali, bo np nie lubili czytać do dziś zapewne nie czytają he he he
Osobiście uważam zmuszanie ludzi do czytania za pomysł- niewypał. Dobry byłby luźny wykaz lektur i dyskusja a nie wyznaczanie terminu od kiedy opracowujemy np "Pana Tadeusza".
Dziękuje losowi za to, że przez zmuszanie się do przeczytania "Lalki", nie odcięłam się o czytania dla przyjemności.
Faktycznie spis lektur obowiązkowych nie zakłada, że uczeń może mieć własny gust i pewien rodzaj literatury zwyczajnie nie przypada mu do gustu, co nie oznacza,że czytać nie chce. Osobiście najgorzej wspominam niekończącą sie przygodę z romantyzmem i częścią pozytywizmu. Przerobiłam Pana Tadeusza 2 razy i to o 1 za dużo.
Cieszy mnie, że ktoś tam na górze w programie nauczania przemyślał chociaż trochę spis... dzieci poznają przekrój przez literaturę jaka powstała przez wieki i powinni juz w dorosłym życiu wybrać coś co chcą czytać.
Nikt nie zakłada odrzucenia wielkich dzieł, parzcież czytanie wierszy Kochanowskiego juz w szkole podstawowej powinno przynosić cudowne doznania estetyczne. Dzisiejsze dzieciaki często nie maja pojęcia o czym ktoś pisze, nie rozumieją staropolszczyzny. Bardzo dobrze, że poznają, ale można by odnaleźć w tym umiar. Przedstawić to jako przykład języka jakiego używali kiedyś przodkowie

Czytałam na ten temat bardzo fajny artykuł a właściwie wywiad z J. Grzędowiczem. i pomyślałam, że to dobry temat do dyskusji na łamach forum. Każdy z nas czytał lektury, jedne lubiliśmy inne były koszmarem...
Jedną z moich ulubionych lektur jakie przeczytałam dużo wcześniej przed opracowaniem był "Inny Świat" wracałam do niej jeszcze 2 razy.
"Chłopów"... obowiązkowo była tylko jesień, ale jakoś do wiosny dobrnęłam, zwyczajnie dobrze sie czytało do poduszki

z kolei na "Lalkę" do dziś reaguję alergicznie, nie zdołałam przejść nawet do połowy i na wiedzy zapożyczonej od koleżanek i kolegów trzeba było sie opierać ;D
Ciekawe jakie tytuły najbardziej wy pamiętacie ?