Myślę, że nie ma sensu zmuszać ludzi do czytania. Nie wszyscy muszą mieć maturę albo dyplom.
Ale mentalność jest taka, że wszystkim go chcemy dać

Najgorsze czego w mojej szkole nienawidziłam to właśnie to "przepychanie" uczniów na siłę do następnej klasy.
Co do kartkówek z lektur...
To czy ktoś czytał czy nie bardzo prosto jest dostrzec, wystarczy kartkówka z lektury, nawet w formie testu. Ale z takimi pytaniami których nie ma w brykach.
Nie zgodze się. Nie czytałam wszystkich lektur - ośmielę się powiedzieć, że bardzo dużo nie przeczytałam - większość zaczynałam i nie kończyłam, niestety - ale kiedy po przeczytaniu książki i stwierdzeniu, że jest ona przyjemna i ciekawa, dostajesz dwóję - no to przepraszam... To najskuteczniej można poznać tylko w rozmowie z uczniem.
Z lektur podobały mi się właśnie "Cierpienia młodego Wertera" - ze względu na tą bezsensowność, ból istnienia i ciągłe wewnętrzne rozdarcie spowodowane, Bóg jeden wie czym. Literatura romantyzmu pociągała mnie, bo pokazywała postawy nie tyle cierpiące, o ile żałosne. Werter to niesamowity frajer, ale według mnie sympatyczny ;D
Nieznosiłam natomiast Stefana Żeromskiego - "Ludzie bezdomni" oraz "Przedwiośnie" to było coś okropnego. Książek nie doczytałm, chociaż bardzo próbowałam. Do mnie nie przemawiały.
"Granica" także była ciekawa. Z początku trochę pesymistycznie do tej książki podchodziłam, ale ogóle wrażenia mam pozytywne - z ważniakiem i PK się nie zgodzę. Popieram etkę - świetnie pokazana psychika bohaterów.
"Mistrza i Małgorzatę" przeczytałam dopiero niedawno - nie przerabialiśmy jako lektury - klasa mat-inf.
Niemniej, uważam, tak jak lilith28 i UncleLion, że to po prostu trzeba znać i basta. Brakuje w kanonie wielu pozycji z literatury światowej, ale nie dziwię się nauczycielom. Godzin języka polskiego nadal jest zbyt mało, żeby to wszystko ogarnąć - nauczyciele nie wyrabiają z podstawą programową po prostu. A to, że niektórzy tylko "chodzą do pracy" to już osobna historia.