Rozumiem Twoją postawę, Chimajro, ale jednak zdanie kundzi jest dla mnie bardziej rzeczywiste.
Zwykle czytanie lektur jest dla młodzieży udręką... Podałaś tu, Chimajro przykład twórczości Gombrowicza. Nie każdy zrozumiał, o co tam chodzi, nie każdy dobrze wspomina przygodę z "Ferdydurke". Ja czytałam - mnie się nie podobało. Wiele moich koleżanek i wielu kolegów też czytało i mają gorsze zdanie od mojego na temat tejże książki. Inni natomiast w ogóle nie czytali, bo zasugerowali się opinią rówieśników... i postanowili sięgnąć po bryki. Nie namówisz ludzi, którzy nie chcą czytać, by czytali. To tak jak z alkoholikiem. Jak sam nie będzie chciał się leczyć, to takie proszenie, namawianie nic nie da.
Uważam, że skoro młodzież nie chce czytać lektur, to niech przynajmniej sięgnie po bryk, taki porządny, zatwierdzony i w ogóle. Będzie wtedy czytać? Będzie.
Ludzie często uczą się na WŁASNYCH błędach. Po latach taki człowiek by zrozumiał (albo i nie), co stracił, jakie ma "tyły" jeśli chodzi o literaturę. Ale przynajmniej czytania lektur na lekcje języka polskiego nie wspominałby z niesmakiem. I nie odrzucałoby go definitywnie, gdyby miał okazję sięgnąć po książki, które w szkole są lekturami.