1. Uelastycznienie tak, ale nie kosztem tego, co ludzie powinni znać.
2. U nas był układ z polonistką, że w ciągu roku przerabialiśmy trzy lektury, które wybieraliśmy sami w demokratycznym losowaniu.
1. Wielu teraz stawia pytanie, co tak naprawdę powinniśmy znać, a co jest tylko starym reliktem, skamieliną, nieaktualną już dawno treścią?
2. A jakbyście teraz uczyli się w liceum i mielibyście możliwość wyboru tych trzech tekstów, co by to było? Postawmy się na chwilę w sytuacji rybaka, który złowił złotą rybkę. Jakie są Wasze trzy życzenia? ?

Ja na pewno zaproponowałbym coś z fantastyki. Nie tylko dlatego, że gatunek ten lubię i darzę sentymentem, ale żeby pokazać klasie i nauczycielowi poloniście, że fantastyka to nie tylko głupie opowiastki o elfach i statkach kosmicznych, ale także całkiem dobra i poważna literatura.
Jako drugie życzenie wybrałbym jakąś książkę z tych wielkich dzieł literatury światowej, o których się w szkole gdzieś tam, w notatkach dotyczących epok literackich wspomina, ale w zasadzie nie mówi nic więcej. Jest ten Mickiewicz, Sienkiewicz, Słowacki... ale literatura światowa jest praktycznie nieobecna. Werter, Makbet, Raskolnikow, Lord Jim, ile więcej się czyta w szkole średniej?
Takiego Umberto Eco poznawałem dopiero po maturze już samodzielnie, Heminwaya także, podobnie jak jeszcze kilku innych pisarzy, o których nie zaszkodziłoby więcej wspomnieć w programie szkoły średniej.
I jako trzecie życzenie wybrałbym zapewne jakąś ciekawą książkę z literatury polskiej - żal mi na przykład, że nie było w liceum Zbigniewa Herberta i jego Barbarzyńcy w ogrodzie, nie było Kapuścińskiego!!