Aniu, co do okładki, dużo ludzi tak ma. Najlepiej jest, jeśli okładka stanowi integralną część książki. Wtedy mniej więcej mamy jakiś zarys, o czym może być dana książka... Jak okładka mroczna, to od razu przychodzi na myśl mroczny klimat książki. Jak pstrokata, to (przynajmniej ja tak mam) że będzie się działo i o monotonii można zapomnieć. Jak różowa, to... ech, wiadomo.

Nie powinno oceniać się książki po okładce ani po tytule. Ale co zrobić, jak czasem tak się robi... Wszystkich się nie zadowoli a o gustach się nie dyskutuje...