Przygodę z Mayem zaczynałam od "Winnetou", wypożyczając tę książkę, nie sądziłam, że mi się spodoba, chyba sugerowałam się filmem. Było jednak inaczej, czym prędzej poleciałam po pozostałe części, potem były inne powieści tego autora. Dość długo to był jeden z moich ulubionych autorów, od dawna nic jego nie czytałam, a miałabym ochotę na "Ród Rodrigandów".