Kilka książek Siesickiej czytałam, mam nawet w domu "Zapałkę na zakręcie", jak na czasy dorastania, podobała mi się zarówno ta książka, jak i inne. Gdybym teraz miała po nie sięgnąć, to nie byłoby to samo.
Hm. Porównanie do twórczości Małgorzaty Musierowicz? Hm, hm.
Napiszę tak: książki Musierowicz bardzo mi się podobały, ale nie zestawiałabym dzieł tych dwóch pań obok siebie.

Musierowicz bardziej mi się kojarzy z dzieciństwem, a Siesicka z problemami młodzieży. Wiem, w książkach pani Musierowicz też są poruszane różne kwestie dotyczące dorastania, jednak to nie jest ta sama płaszczyzna. Nawet widać po okładkach, jeśli stanowią integralną część książki... Siesicka: okładki poważne, zdjęcia młodzieży, raczej smutek na nich dominuje. Musierowicz: wesołe okładki, gdzie są naszkicowani bohaterowie książki, dominują jasne kolory.