Miałam, ekhem... przyjemność... poczytać sobie to w pociągu, zza ramienia pewnej kobiety - straszny ścisk na Głogów, nie miałam jak wyjąć swojej książki, stojąc w korytarzyku tylko "pływałam" między ludźmi. Kobieta wyciągnęła nowiutki egzemplarz prosto z siateczki Empiku. Bodaj pierwsza część, "Zmierzch", jeśli się nie mylę. Po kilku stronach miałam serdecznie dość i zaczęłam czytać regulamin podróży zawieszony na ścianie. Był znacznie ciekawszy...
Kierując się tym co przeczytałam, stwierdzam, że cała ta saga, to naiwna bajka dla dziewczynek. Albo bajka dla naiwnych dziewczynek. Jak kto woli.