Witam. Gdy tylko zobaczyłam podtytuł chciałam dopisać: ale "Zmierzchem" tak. Powiem wprost, książki są miłą odskocznią od rzeczywistości, łatwo się je czyta, ale nie byłyby tak rozchwytywane gdyby nie ekranizacja i te wszystkie młodzieżowe pisemka. Polskie wydanie po prostu mnie przeraża, mnóstwo w nim literówek, błędów, a ulubione powiedzonko tłumaczki "zbić z pantałyku" razi po oczach. Wymieniłabym jeszcze wiele niedociągnięć i chociaż wiem, że każdy może się pomylić to bez przesady.
Co do tytułów to mam swoją interpretację. Przypuśćmy, że Edward jest księżycem. Początek - zmierzch - księżyc dopiero pojawia się na horyzoncie, poznajemy go; księżyc w nowiu - jest na niebie, ale jest tak cieniutki, że prawie go nie widać, czuwa w ukryciu; zaćmienie - jest przyćmiony przez inne ciało niebieskie - Jacob; przed świtem - wszystko się kończy, a jednocześnie nadal trwa.