Podsumowując: wygląd książki kusi... czcionka też, wszystko jest w porządku... "z zewnątrz". (Chociaż te w miękkiej strasznie niewygodnie się czyta, bo są źle sklejone.) Ale jak wiadomo, treść jest zupełnie niewarta takiej okładki. Swoją drogą, dużo czarnego tuszu musiało pójść.

Aktorzy na okładkach - też tego nie lubię, ale cóż.
Ale ostatnio wydają książki Jane Austen i Emily Bronte właśnie ze zdjęciami z filmów. Cała seria wygląda całkiem nieźle.
Mam "Dziwne losy..." z tej serii, da się to wytrzymać.