„Kto nie ryzykuje, odchodzi z pustymi rękami”Powyższy aforyzm uczyniłam jednym z moich mott życiowych, „dodałam” do ulubionych

Pochodzi z książki
„Podróż Teo” Catherine Clément.
Już samo imię Teodor (gr. theos + dorón – bóg + dar, tj. "dar boży, darowany przez boga") w tytule może nam zasugerować, że będzie to podróż po świecie religii. Temat jakże fascynujący, ale również budzący sporo emocji – nie tylko tych pozytywnych. Podjęcie go wymaga odwagi. Moim zdaniem autorka niezwykle taktowanie się z nim obeszła, za pewne z racji swojego pochodzenia (urodziła się w rodzinie w połowie katolickiej, w połowie żydowskiej), wykształcenia i zainteresowań.
eodor dorasta i wychowuje się w szalenie barwnej pod względem podejścia do tematu wiary rodzinie, która nie narzuca mu praktykowania i życia według zasad określonej religii. Kiedy czternastolatek zaczyna poważnie chorować, ciotka Marta wpada na – wydawać by się mogło niedorzeczny – pomysł podróży dookoła świata. Myli się ten, kto myśli, że będzie to lekka i przyjemna wycieczka w celach turystycznych. Na każdym etapie podróży pomysłowa ciotka podsuwała Teo nową zagadkę do rozwiązania. Nieznane miasta, nowi ludzie, którzy naprowadzą bohatera na właściwy trop… w taki oto sposób chłopiec poznaje większość religii świata. Czy i dlaczego wyzdrowiał dowiecie się z książki. Albo i nie

Obok tej lektury nie można przejść obojętnie. Skłania do refleksji, w przystępny sposób przekazuje wiedzę a w niektórych przypadkach zachęca do jej pogłębiania. Co można wynieść z tej książki po jej przeczytaniu? W mojej opinii sporą dawkę tolerancji.