Zgadzam się z robbem - Fiedlera mogę kupować w ciemno i cieszę się niezmiernie, że redakcja serii tak mocno stawia na książki Arkadego. Bo to już cztery się ukazały (łącznie z Dywizjonem) jeśli dobrze liczę, tym samym Fiedler staje się samodzielnym liderem w ilości wydanych pozycji zaraz za Tonym Halikiem.
W książkach podróżniczych jest coś ciekawego. Może dlatego tak dobrze się je czyta, że dają nam poznać świat, dokładnie jak się ta seria nazywa, ukazują jego piękno, które ciężko jest zwykłemu człowiekowi dostrzec w swoim codziennym życiu. A tak, dzięki książkom podróżniczym raz jesteśmy w Afryce, raz w zimnej Syberii, jeszcze innym razem w Ameryce Południowej. Ciężko jest zrealizować marzenie o pojechaniu choćby w jedno z tych miejsc, bo ogranicza nas szkoła/praca, finanse.
Inna rzecz, że książki podróżnicze często opisują świat, który powoli zanika, odkrywają ostatnie miejsca, gdzie jeszcze nie wdarła się wysoka technologia, miejsca, gdzie człowiek nie żyje z zegarkiem w ręku. Z jednej strony bardzo uporządkowaliśmy sobie życie w cywilizowanym świecie, z drugiej nałożyliśmy sobie kajdany.