Ryszard Kapuściński - jeszcze niedawno nazwisko mi znane tylko z mediów lub opowieści Cioci, reportażysta, dziennikarz; absolwent UW. Jak zwykle, oczami wędrowałam po tytułach na półce szukając czegoś co by mnie zaciekawiło bądź to tytułem, autorem lub okładką. Przeczytałam: "Podróże z Herodotem" Kapuściński. Czemu nie? Obawiałam się odrobinę imienia zawartego w tytule, bo nie przepadam za historią, a to zdecydowanie sugerowało cofnięcie się do świata starożytnych. Postanowiłam jednak zaryzykować i słusznie! Kolejne miłe zaskoczenie.
W książce Ryszard Kapuściński wspomina swoje początki w "Sztandarze Młodych". Pracował głównie w kraju, jeździł po wioskach i tam stawiał pytania, rozmawiał z ludźmi. Bardzo jednak pragnął wyjechac za granice. Ciekawy był świata poza granicami Polski. Interesowały go uczucia jakie wiążą się z opuszczeniem kraju. Nie miał w zamiarze wędrowania w daleki świat, ale po prostu przekroczenie GRANICY, która zaczęła stanowic dla niego jakąś magiczną barierę.
W końcu jego marzenie się spełniło i został wysłany do Indii. Cóż to był za szok! Ledwo po studiach, młody chłopak zostaje wysłany tak daleko! Przecież nie wie o tym kraju nic, ba, co gorsze, nawet nie ma możliwości zasięgnąc o nim informacji bo dostęp do książek jest ograniczony. Mimo wszystko, pełen obaw wyjeżdża pracowac w charakterze reportera na Daleki Wschód. Ale to dopiero początek! potem przyjdzie kolej na Chiny, Afrykę...
Nie jest jednak sam. W prezencie, przed pierwszym wyjazdem dostaje od Pani naczelnik książkę. Są to "Dzieje" Herodota. Wędruje ona z nim przez te wszystkie kraje, stopniowo poznawana i analizowana przez Kapuścińskiego. Zwracał on uwagę na styl tego starożytnego "kolegi po fachu". Nigdy nie pisał tego, czego nie był pewien, albo wprost zaznaczał, że coś jest nieprawdopodobne.
Tak więc książka jest poprzeplatana to przygodami Kapuścińskiego, to znów cytatami z "Dziejów" zwieńczonymi komentarzami. Mimo dzielącej autorów ponad 2000-letniej przerwy czasowej "Podróże z Herodotem" stanowią spójną całośc.
Kapuściński pisze prosto, jasno. Jest skromny. Nie szpikuje tekstu niezrozumiałymi filozoficznymi wywodami czy zbytnią mnogością przymiotników. Wszystko jest dokładnie wyważone: zwięźle i ciekawie opisane. Nic dziwnego, że nazywany jest "cesarzem reportażu". To na prawdę widac, czytając jego książki. Stawia pytania i nie stara się na nie odpowiedziec. Może próbuje w ten sposób zachęcic czytelnika do rozmyślań? a może sam nie znalazł na nie rozwiązania. W końcu nikt nie jest idealny.
Polecam książkę wszystkim, którzy lubią książki biograficzne i może też podróżnicze. Był to niezwykły człowiek i najlepiej to sprawdzic samodzielnie sięgając po jego utwory. A dla mnie choc ta książka jego autorstwa była pierwszą, z pewnością nie będzie ostatnią.