Tak mi się przypomniały pewne teksty pewnej Violetty Kubasińskiej:
- Będę siedziała cichutko jak miś pod miotłą;
-
Brakować jak dziury w moście;
- Cały czas miałam japonki na oczach;
- Chodzi o tramwaj, co nie chodzi;
- Co za znieczuleni ludzie!
-
Czasem ludziom się już wydaje, że już wiedzą wszystko, a tymczasem prawda jest zupełnie inna;
-
Człowiek nie koń – wszystko zniesie. Oprócz jajka;
- Człowiek się stara, wstaje rano, a tu wiatr w oczy;
- Flora ze dwora!
-
Horyzont mi się poszerza (mnie w tej sytuacji uśmiech);
- Homar... Panie, nie wiesz kto to Homar? Homar to taki poeta ze starożytnego Egiptu (no właśnie!);
- Idę popełnić kamikadze. Tylko mi nie mów, że kamikadze jest z Chin, a nie z Indii;
- Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom;
- Jak nie barok, to sraczka;
- Jeszcze rozstroju pęcherza nabawię się od tych nerwów;
- Morska decyzja;
- Po moim bladym trupie;
- Poszłam po rozum do głowy, czyli na parter (ciekawe, co się mieści w piwnicy?);
- Są jeszcze (...) ludzie, którzy nie umyją sobie rąk. Którzy rzucą człowiekowi ostatnią deskę ratunku;
- Ten się śmieje, kto jest ostatni. Tym razem naprawdę złapałam byka za ogon i nie puszczę go;
- Wyjątek podkręca regułę.
