Kiedyś przed laty wypożyczyłam "Ojca chrzestnego" z biblioteki. Puzo mnie zaczarował. Od tej pory książka ta zajmuje pierwsze miejsce na mojej liście wraz z "Cieniem wiatru" Zafona, przy czym ta druga jest nową pozycją na liście moich bestsellerów.
Odczuwam potrzebę posiadania książek, które szczególnie umiłowałam, więc chcę ją kupić. Wiedziałam już na samym początku czytania, że to będzie jedna z
tych książek.
Jakież było moje rozczarowanie, wściekłość i bezsilna złość, gdy dotarłam do momentu, w którym don Vito opowiada historię swojego życia. Któremuś z czytelników bardzo się spodobała, gdyż zatrzymał sobie na własność kartkę z jednym z najważniejszych motywów książki.
[CENZURA] [CENZURA] [CENZURA]

Tylko tak można to skomentować.
Głupota ludzi, którzy niszczą książki należące do biblioteki jest jednym z argumentów, które przemawiają za kupowaniem książek w księgarniach i to nie tylko tytułów ulubionych, które chce się mieć, ale wogóle tych, które chce się choć raz w życiu przeczytać w całości.
To co zrobił ten człowiek dla mnie jest profanacją. Nie można w ten sposób traktować takiej książki. Gdybym wiedziała kto to, złożyłabym mu propozycję nie do odrzucenia...