"Ogród kości" nawet mi się podobał, ciekawa intryga, na dodatek dobrze opisana; nie miałam jednak specjalnych trudności ze skojarzeniem, do kogo należy owa czaszka, w tym drugim przypadku umknęły mi pewne powiązania rodzinne, przez co trudniej było dojść do prawdy.
"Żniwo" znane również jako "Dawca" też ciekawie się czytało, dobrze napisane, chociaż schematyczne. Jak na debiut, interesująca rzecz.
Niemniej jednak to wszystko nie zmienia faktu, że nadal nie przepadam za powieściami o tematyce medycznej w żadnej postaci. Jakoś to do mnie nie trafia. W ogóle tego bym nie wypożyczała, gdyby nie mama - jej bardzo się to podobało, szczególnie to, że Gerritsen udało się zachować autentyzm w opisach.
Czytałam również jeden jej romans, nawet udało mi się znaleźć niemedyczny, czyli "Złodzieje serc", fabularnie całkiem nieźle, choć psychologia postaci mogła być bardziej dopracowana.