Właśnie przyszło mi na myśl, że coś takiego bardziej by rozpraszało uwagę, dekoncentrowało niż przynosiło korzyści; ja tam wolę pozostać przy własnej wyobraźni, właściwie mogę się obejść bez obrazków. Chociaż dla dzieci to mogłaby być frajda i szkoda byłoby, gdyby to zastąpiło normalną książkę i tak większość już idzie na skróty.