Wyobrażacie sobie, że Sapkowski stworzy coś, czym przeskoczy rangę Lodu? Bo ja nie
.
Myślę, że Sapkowski powoli daje sobie spokój z pisarstwem. W jego przypadku zresztą pisarstwo nigdy nie było (może do czasu Wiedźmina) jego podstawowym źródłem utrzymania, nie musi tworzyć żeby na chleb zarobić. Nie musi się głowić, co tu nowego wymyślić i opisać.
W zasadzie to czasem napisać jedną rzecz a dobrą niż wyrabiać normę jednej książki rocznie i pisać o byle czym. Potraficie zapewne wymienić mnóstwo tytułów choćby Andrzeja Pilipiuka, większość dobrze się nawet czyta. Ile natomiast zapadnie Wam w pamięci na długi czas? Mnie jeszcze nic nie zapadło zbyt mocno. Natomiast sądzę, że Wiedźmin pozostanie jednak w pamięci czytelników fantastyki. Są takie książki, które pozostają, mimo upływu czasu.
Sapkowski napisał Wiedźmina, jedną długą opowieść, ale jeszcze długo będzie, że tak powiem "żył na jej koszt". Książki wciąż się sprzedają, wyszły też za granicą. Dodajmy jeszcze grę, która świetne recenzje zebrała. Autorowi z tego wszystkiego zawsze coś się dostanie. Ma za co żyć.
A druga rzecz, ma też już 62 lata. Może po prostu już nie czuje tej radości tworzenia fantastyki co 10-15 lat temu.
Co do Dukaja.. nie przeczę, że Wroniec jest niezłą pozycją. Natomiast moim zdaniem do Zajdla trochę jej brakuje. Cenię pióro Dukaja ale nie rozciągałbym tej atmosfery zachwytu nad jego twórczością na wszystko co napisze. "To musi być genialne bo to Dukaj napisał". A im bardziej zamiesza fabułę tak, że trudno się połapać w akcji powieści to tym lepiej.
Tworzy bardzo oryginalnie, ma swój styl i w większości to, co napisał jest bardzo wysokiej próby. No, mam w domu wszystkie jego książki na półce, co też jest jakimś wyznacznikiem jakości.
Wracając jednak do Wrońca - baśń, ok, jak najbardziej. Choć prywatnie nie pasuje mi trochę do formuły Nagrody Zajdla. Zagłosowałbym na coś innego.