Wygrana Kańtoch to pewna niespodzianka jednak, Guzek zbierał lepsze recenzje branżowe. Co nie znaczy, że Kańtoch nie chwalono, ale chyba nie aż tak. Cóż, vox populi, vox Dei.
Z opowiadań czytałem tylko Wegnera i uznałem go za średniaka, ale może pozostałe były jeszcze gorsze, nie wiem, choć Orbitowskiego akurat bardzo lubię.
Za rok pewnie wygra Dukaj - jeśli wrreszcie skończy w bólach "Króla bólu"

. Choć dopiero co przeczytany przeze mnie świeżutki "Wieczny Grunwald" Twardocha otwiera zupełnie nową jakość i mógłby wygrać, nie mam nic przeciw...