Za 50 lat nasze dzieci nie będą czytały w szkolach książek, tylko ich słuchały. Do czego to prowadzi? Analfabetyzm wtórny! ot co 
Zgadzam się.
Niechęć do czytania, też niechęć do pisania i stosowania się do zasad poprawnej pisowni. Tylko słuchanie, słuchanie. A słuch u wielu ludzi się pogarsza i jak będzie z tym coraz gorzej, to nic nie pozostanie. Czytać się nie będzie chciało, pisać się nie będzie umiało, słuchać się nie będzie dało. Wiem, czarna ta moja wizja.
Jak we wszystkim, są plusy i minusy...
Moim zdaniem audiobooki nie są zagrożeniem dla książek. Słuchanie literatury także rozwija wyobraźnię, a dodatkowo umożliwia ludziom obcowanie ze słowem pisanym/czytanym podczas wykonywania innych czynności np. prowadzenie samochodu.
Wiem z własnego doświadczenia, że jak czytam i się wciągnę w akcję, to nie zwracam uwagi na słowo pisane w sensie: szyku zdań, interpunkcji (między innymi tak rozumiem to obcowanie)... po prostu czytam, żeby się dowiedzieć, co będzie dalej.
Śmiem wątpić, że człowiek, który jedzie samochodem, zapamięta, jak to autor ładnie ujął... po prostu trochę się wsłucha w akcję (ale się w niej nie "zatopi", bo ma inne czynności do wykonania). Będzie pamiętał akcję ale nie wróżę zapamiętania sposobu ujęcia pewnych myśli. Zasad pisowni też w ten sposób nie pozna (a z tym to u wielu ludzi kiepsko).